wtorek, 30 listopada 2010

Ale Ale

Ale... czemu ja jeszcze nie piłem tego piwa?! – zacząłem się zastanawiać już po pierwszym łyku. Ale z Piotrkowa to cud, po prostu cud. Piwo górnej fermentacji, niefiltrowane, jakiś osad, farfocle na ściance – słowem sama natura, do tego piękna butelka bezzwrotna, a wszystko to w dobrej cenie. Nie znajdując słów, by opisać to piwo, oddaję głos Bolesławowi Prusowi:

"W ciągu tego wyjaśnienia pan Szprot ustawił na stole trzy kufle i odkorkował butelki.

– No, tylko spojrzyj, panie Ignacy – mówił radca, podnosząc napełniony kufel. – Kolor starego miodu, piana jak śmietana, a smak szesnastoletniej dziewczyny. Skosztujże… Co to za smak i co za posmak?… Gdybyś zamknął oczy, przysiągłbyś, że to Ale… O! uważasz?… Ja powiadam, że przed takim piwem należałoby płukać usta… Powiedzże sam: piłeś kiedy coś podobnego?…

Rzecki wypił pół kufla.

– Dobre – rzekł."

wtorek, 23 listopada 2010

Twierdzowe

Twierdzę, że Twierdzowe Niepasteryzowane z Raciborza jest piwem jak najbardziej do wypicia. A nawet można z tego picia mieć przyjemność i satysfakcję. Jak za każdym razem pisze producent na kontretykiecie, piwo dojrzewa w otwartych kadziach, długo i spokojnie. I nie ma powodu, by mu nie wierzyć. Smak jest pełny, wyrazisty, piana gęsta. Nie wiem tylko, czemu tego piwa nie ma... na stronie internetowej browaru. Jest, owszem, Twierdzowe, ale zupełnie inne. Może to jakiś inny Racibórz? Nie ten, któremu jeszcze rok temu groziło zamknięcie? "Browar na skraju upadłości". "Czy raciborski browa dostanie szansę przetrwania?", "Koniec warzenia raciborskiego piwa" – ty tylko kilka tytułów z zeszłego roku. A jednak przetrwał! Teraz robi Raciborskie, już tu omawiane, i właśnie Twierdzowe, a nazywa się Zamkowy. I z zamkowych, bo jest przecież Bracki, i Radom, i Zamkowe z Namysłowa, w mojej ocenie najlepszy.

wtorek, 16 listopada 2010

Rybnicki Niepasteryzowane

Trochę mi się tu rodzaje nie zgadzają: Rybnicki to rodzaj męski, Niepasteryzowane – nijaki. Pewnie chodzi o inne piwa z rodziny: Rybnicki Full i Strong. Na szczęście piwo nijakie nie jest! Piwo z Royal Unibrew, tak jak Łomża i tak coś nawet wizualnie podchodzi. Smakowo – owszem, można nawet powiedzieć: to jest to! Co prawda nie wiadomo, gdzie piwo zostało uwarzone (na terenie byłego browaru w Rybniku jest dziś zdaje się jakiś park rozrywki czy centrum handlowe), ale to nie ma chyba znaczenia. Grunt, że ze Śląska przyjeżdża nie tylko węgiel (jeśli dojedzie, patrz: ostatnie doniesienie o napadach na węglarki i... moje opowiadanie Zandka w tomie Piątek, 2:45), ale też dobry browar. Następny w kolejce czeka Racibórz. Kiedyś Krzysztof Kawałko, znajomy gitarzysta, gdy kiedyś przejeżdżaliśmy przez region, powiedział, że nie dziwi się, że ludzie tu grają bluesa. Bo tak tu szaro i smutno. Jak to się ma do produkcji piwa? Muszę pomyśleć. Najlepiej przy kolejnych trzech niepasteryzowanych z Rybnika.

środa, 3 listopada 2010

Awiatik niepasteryzowany

Najpierw zaskoczenie: butelka zapakowana w papier. Że niby co? Że straż miejska się nie przypierdoli, jak będziesz degustował na ławce w parku? Nie sądzę. Odwijamy, zresztą z pewnym trudem. Na butelce naklejek żadnych, więc nie wiem, na jakiej podstawie mi ją przyjmą jako zwrotną... Tak, tak, zdaję sobie sprawę, że krążę wokół tematu, zamiast przejść do sedna. Zatem jest tak: Awiatika warzy BK z Olsztyna na zamówienie Dionizosa z Radomia. Dionizos to zdaje się hurtownia-sklep z ambicjami, powiązany z Browarem Zamkowym w Radomiu, na którego stronie stoi, że tego piwa nie można kupić, ale warzą nasze piwo inne browary według receptury. No to próbujemy owego Awiatika (ciekawe, czy samolot można pilotować po pijaku i kto to sprawdzi?). Piję i już wiem, czemu tego piwa nie można kupić. Nie będę okrutny i nie powiem głośno.