Oferowane przez sklepik przy metrze Racławicka, nie ten, gdzie bywa Zwierzyniec, ale ten obok, równie dobrze zaopatrzony. Butelka 3,90, czyli dość sporo, ale etykieta kusząca, nawiązująca bardzo do tradycji browarnictwa. Producent ogłasza na niej, że piwo leżakuje w otwartych kadziach. I że inni tylko produkują piwo, a oni je warzą. Jak to wyszło w praniu, to znaczy w spożyciu (do prania garderoby po spożyciu lepiej żeby nie doszło)? Pierwsza butelka owszem, zaciekawiła. Druga mniej. Kurde, nie potrafię chyba pisać o smaku piwa. Wszystko wydaje mi się cholernie banalne, ociera się o nieortograficzne wynurzenia na forach. Że smak, że srak, że kolor, że tyle i tyle volt. Autor Kornaga, z którym przedwczoraj spożyliśmy trzy Lechy w nalewaka w nowej knajpie Nowy Wspaniały Świat, mówi, żeby wpisy moje w miejscu tym były dłuższe. Anegdotki, opowieści, wspominki. Problem w tym, że nigdy nie byłem w Raciborzu, nie piłem piwa z Raciborza. Cóż więc napisać? Że noc była ciężka po dwóch Raciborskich? No bo jakaś taka była...
środa, 25 listopada 2009
czwartek, 12 listopada 2009
Tyskie Książęce

Dziwne: browar nazywa się Tyskie Browary Książęce, tymczasem tak trudno jest dopaść butelkę z złotą etykietką i taką właśnie nazwą. W okolicy mojej ma Książęce jedynie niedaleka Żabka, a i to nie zawsze. Widywałem je także w Almie, kiedyś. A spróbować warto! Ludzie, w tym mój osobisty szwagier, piją zwykle Gronie. Piwo z Tych (Tychów) jest jednym z nielicznych pasteryzowanych, które popijam od czasu do czasu. Szlachetne, wyraziste, po prostu dobry pils, dla koneserów, zapewne dlatego ciężko dostępne.
wtorek, 3 listopada 2009
Mazur

Nazwa pełna brzmi Świeże Niepasteryzowane z Mazur, stąd początkowe nieporozumienia z paniami w sklepie. Ale najważniejsze, że jeszcze jest. Będąc zawsze w domu nad jeziorem, staram się podtrzymywać zdrową tradycję picia piwa niepasteryzowanego. Mazur taki jest właśnie, w dodatku nie są to szczyny, bo ma aż 7%. Smak wyrazisty, gęby nie wykręca, jak kiedyś piwa z Kormorana potrafiły. Pamiętam, lata temu na Kortowiadzie wygrałem całą skrzynkę, która była nagrodą za I miejsce w jakimś konkursie piosenki turystycznej. Ze skrzynki wypiłem jedno, resztę się rozdało (warunki dwa: trzeba było mieć butelkę na wymianę i móc jeszcze patrzeć na oczy). Od tego czasu BK bardzo się poprawił, teraz zresztą jest jedynym browarem w Olsztynie. I niech się trzyma.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)